Pozdrowienia z północnego pogranicza!
Chodził ostatnio za mną mocno przepłacony, świeżo mrożony dorsz skonsumowany na pustym jeszcze deptaku jakiegoś nadmorskiego kurortu. Marzenia się spełniają!
Cholera, to pogranicze jest piękne. Czemu ja tam nie mieszkam?
Komar, ja do "mojego" pogranicza mam dalej niż Ty np. w Tatry. Myślałeś o tym, żeby się tam kiedyś przejechać?
Jancur napisał/a:
Czasami też przechodzi mi przez głowę taka myśl. I wtedy odwracam się na wschód i gonię nad Bug. Jak to się mówi, cudzego zazdrościmy, a swoje olewamy.
W tym roku zapora idzie do remontu, już zaczęli opróżniać zalew. Za moment całkiem go osuszą, zamkną górę i nie będzie kawy na koronie przez najbliższe dwa lata.
tommek napisał/a:
BTW, wszystkim Iżowcom polecam nową drogę z Pasiecznika, przez Pokrzywnik do Pilchowic. Stamtąd, przez tamę ( tak! można legalnie przejechać! ) do Strzyżowca. Widoki nieziemskie.
Potwierdzam. I cieszę się bardzo, że nie tylko ja doceniam uroki tej okolicy.
Zdzislaw napisał/a:
Naprzeciw zapory jest nieczynny most kolejowy, który zyskał "sławę" kilka lat temu, jak go Tomek Criuse chciał niby wysadzić na potrzeby filmu.
Ogólnie tereny mega fajne, z historią od średniowiecza. Kilka razy tam byłem na motowypadach. I zawsze w Sudety i ich okolice wracam z takim samym pozytywnym podejściem i zaciekawieniem, jakie miałem za pierwszym razem lata temu. Tereny Wasze mnie jako mieszkańca nizin doładowują mega pozytywnie , czego nie robią Tatry czy Bieszczady. Może przez to, że były celem mojego pierwszego dalszego wypadu na moto/samochodem.
Ciekawe jakie "skarby" wyjdą po osuszeniu jeziora .
W tym roku jak się wszystko czasowo i zdrowotnie zepnie, to tez pewnie się tam zjawię.
tommek napisał/a:
Polecam Ci również drogę z Pasiecznika do Grudzy. Stamtąd do wsi Kotlina, na punkt widokowy, lub jak mówi miejscowa legenda, Lokalny Punkt Poczęć. Bardzo malownicze są też okolice Lubomierza, szczególnie obie trasy na Chmieleń.
Pierwsze skarby już wyszły. Nurek znalazł skrzynie z amunicją skradzioną Amerykanom na ćwiczeniach kilka lat temu. Obok leżał stary karabin w idealnym stanie. Było to szeroko opisywane w lokalnej prasie i na FB.
Nie wiem jak to jest, ale zawsze gdy pozbierasz jakieś graty z podłogi i poskręcasz je do kupy, to na końcu wychodzi z tego Iż.
Pozdrowienia z pierwszych kilometrów na świeżo zbudowanym i niedawno odpalonym junaku. Jeszcze tylko legalizacja pojazdu, zdobycie uprawnień do jazdy przez właściciela i będę mógł ogłosić pojawienie się nowego kowboja w mieście.
Robota porządna, zastanawiam się tylko, czy rozszerzalność cieplna "protezy" będzie na tyle zbliżona do rozszerzalności korpusu, że wielokrotne rozgrzewanie i stygnięcie gaźnika nie rozszczelni złącza. Chyba jednak woziłbym zapas dla spokojności.